Czy jako przyszła mama zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co możesz zrobić, aby zapewnić swojemu dziecku zdrowy i bezpieczny rozwój jeszcze przed jego narodzeniem? Co Ty na to, jeśli powiem Ci, że jest taka jedna, bardzo ważna rzecz? Oprócz supplementacji dla kobiet w ciąży (którą z pewnością stosujesz), oprócz wizyt i badań kontrolnych w ciąży, oprócz zdrowej diety – jest jeszcze coś, co pomoże Ci przybliżyć Twojego maluszka o kilka kroków do zdrowego życia w przyszłości. Tą rzeczą jest Twój świadomy wybór. Wybór odnośnie trybu życia, miejsca zamieszkania, a przede wszystkim wybór produktów codziennego użytku – w tym kosmetyków, napojów, żywności, odzieży, czy różnego rodzaju gadżetów, którymi się otaczasz. Dlaczego jest to takie ważne? Ze względu na skład tych produktów i wzmożoną ekspozycję naszych organizmów na związki chemiczne, które są w nich zawarte. Wydawać by się mogło, że przecież chemia jest wszędzie – w powietrzu, którym oddychamy, w jedzeniu, bez którego nie będziemy poprawnie funkcjonować, w kosmetykach, które lubimy, czy w budynkach, w których przebywamy. Jesteśmy nią otoczeni z każdej strony i ciężko jest się przed tym uchronić. Jasne – ciężko, ale w pewnym stopniu możemy nad tym zapanować, dokonując świadomych wyborów podczas zakupów i ograniczając nasz kontakt z niektórymi związkami chemicznymi. Nie tylko z tymi, które są powszechnie uznane za szkodliwe, ale także z tymi, co do których nie ma pewności, że są bezpieczne. Nie da się uniknąć wszystkich zagrożeń, ale na pewno jesteśmy w stanie zweryfikować swoje zachowania i zmienić niektóre nawyki, aby wyeliminować przynajmniej część szkodliwych substancji z naszego życia. Będę się tu odwoływać do wspaniałej książki, napisanej przez naukowców Aly Cohen i dra Frederick’a S. vom Saal, którą polecam każdej osobie chcącej zostać świadomym i dojrzałym konsumentem: Non-Toxic Guide to Living Healthy in a Chemical World. W tym wpisie skupię się głównie na kosmetykach dla kobiet w ciąży i dzieci, ale śmiało można wiele z tych argumentów odnieść również do innych dziedzin życia.
Dlaczego warto mieć świadomość?
Dlatego, że wiele z substancji wykorzystywanych do produkcji kosmetyków bardzo często nie tylko szkodzi naszemu zdrowiu, ale też powoduje wiele problemów, które ciągną się pokoleniowo. Stąd też planując potomstwo, warto zadbać o siebie wcześniej – nie narażając się na zbyt duży kontakt ze szkodliwymi związkami, które kumulują się w naszym ciele w postaci toksyn, których przecież nikt z nas nie chce. Niestety, im więcej nasz organizm wchłania takich toksyn z różnych źródeł, tym ciężej jest mu się ich pozbyć. Co później kończy się obciążonymi organami, jak np. wątroba, układ hormonalny czy układ krążeniowo-oddechowy. Może to w efekcie doprowadzić do obniżenia naszej odporności i większej podatności na przeziębienia i choroby, których moglibyśmy uniknąć gdyby nasz organizm był w dobrej kondycji. W organizmie również z powodu obciążenia toksynami mogą pojawić się procesy autoagresywne, podczas których dochodzi do zwalczania tkanek organizmu przez własny układ obronny. Mając na uwadze te argumenty, warto pamiętać o tym, aby zwłaszcza w ciąży dbać o siebie w KAŻDYM aspekcie, np. korzystając z bezpiecznych produktów do pielęgnacji. Mamy tutaj na uwadze inwestycję nie tylko w nasze zdrowie, ale przede wszystkim w zdrowie naszych maluszków, Warto o tym pamiętać przed założeniem rodziny, ponieważ wspomniane przeze mnie wyżej obciążenie związkami chemicznymi zwanymi związkami endokrynnymi (zaburzającymi funkcjonowanie naszego układu hormonalnego), w połączeniu z pędem życia, stresem, brakiem snu, brakiem aktywności fizycznej, spożywaniem alkoholu (lub innych używek) mogą powodować problemy z płodnością i zajściem w ciążę. A jeśli już w ciążę uda się zajść, to przy ekspozycji na powyższe czynniki, często mogą wystąpić komplikacje w ciąży lub wady płodu albo opóźniony rozwój mózgu, układu nerwowego czy też problemy z płodnością w dorosłym życiu. Jeśli wcześniej nie zwracałaś uwagi na to co dokładnie ląduje na Twojej półce, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainteresować się tym tematem już teraz i zacząć dokonywać świadomego wyboru już dziś.
Ogromna ilość substancji nie jest przebadana pod kątem wpływu na zdrowie człowieka. Bardzo trudno jest też udowodnić, że rozwój choroby nastąpił na wskutek działąnia związku chemicznego. Zazwyczaj najprościej jest prowadzić obserwacje wśród grup pracowników mających styczność z tymi toksynami podczas swojej pracy. Producenci kosmetyków nie zajmują się prowadzeniem takich badań, bo nie leży to w ich interesie. Zależy im na efekcie końcowym produktu oraz na zyskach. Niewiele ze wszystkich używanych na rynku kosmetyków składników przeszło badania bezpieczeństwa, ponieważ brakuje na nie finansowania. Jest tylko kilka dobrze znanych naukowcom grup substancji jak np. ftalany, formaldehyd czy mikroplastik, których szkodliwość potwierdzają badania, a mimo to wciąż można jest spotkać w produktach na sklepowych półkach dostępnych dla przeciętnego konsumenta. Wg. oficjalnych danych, w Stanach Zjednoczonych 15 nowych polimerów jest opatentowywanych tygodniowo, ponad 1000 nowych związków chemicznych rocznie jest dopuszczanych do użytku, a każdego dnia importuje się tam niemal 20,5 tys. ton syntetyków chemicznych. W kosmetykach używa się ponad 11ooo różnych substancji chemicznych. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić ile z tych związków nie zostało przebadanych pod kątem bezpieczeństwa zdrowia ludzkiego, a mimo to trafia do sklepów w postaci ładnie zapakowanych produktów? Jest to naprawdę spory problem, który nie wiedzieć dlaczego jest pomijany. Nie jeden raz przekonaliśmy się, że jeśli nie wiadomo o co chodzi – to chodzi o pieniądze. W Internecie bardzo często można napotkać kampanie reklamowe i artykuły sponsorowane przez koncerny produkcyjne mające na celu zapewnienie konsumenta o bezpieczeństwie sprzedawanych produktów. Często mija się to z prawdą, trzeba z dużym dystansem podchodzić do tego typu informacji i najlepiej analizować skład kosmetyków na własną rękę. Można szukać źródłowych artykułów obejmujących badania (jeśli takowe w ogóle zostały przeprowadzone), można też korzystać z aplikacji do analizy składu – jest ich trochę dostępnych na rynku – ja korzystam z INCI i Ingred.
Z pewnością wiedza, którą zdobędziemy sami, zaprocentuje w naszym zdrowiu i zdrowiu naszych dzieci. Autorzy książki na pierwszym miejscu wymieniają argument, aby przede wszystkim samemu zadbać o siebie i swoich najbliższych dokonując przemyślanych wyborów. Nie czekaj, aż Twój lekarz powie Ci, które produkty są bezpieczne, a na które lepiej uważać, albo do momentu kiedy produkt, który stosowałaś przez lata po cichu zniknie z półek sklepowych, bo okaże się, że składnik w nim zawarty oficjalnie został przypisany do kategorii tych niebezpiecznych. Kierunki medyczne nie są objęte tematem szkodliwości związków chemicznych i ich wpływu na zdrowie człowieka. Co oznacza, że niestety lekarze nie mają wiedzy w zakresie toksyn środowiskowych i ich wpływu na nasze zdrowie (no chyba, że sami interesują się tym tematem). Niestety toksyny obecne w powietrzu, kosmetykach, jedzeniu i produktach codziennego użytku są równie szkodliwym dla zdrowia czynnikiem co stres, brak snu, brak aktywności fizycznej, niezdrowe odżywianie czy używki, a mimo to wciąż niewiele się o tym mówi i niewiele jest dostępnych informacji na ten temat. Oczywiście w Unii Europejskiej istnieją normy, mówiące o tym, jakie dawki i jakie stężenia substancji są dopuszczalne w poszczególnym zastosowaniu. Co jest dla mnie co najmniej dziwne, bo załóżmy, że w kosmetyku mamy dopuszczalną normę związku chemicznego, ale stosując kilka produktów z tym związkiem nawet nie wiemy kiedy przekraczamy bezpieczną dla naszego zdrowia dawkę. Poza tym jak to możliwe, że dana substancja w ilości określonej przez UE nie szkodzi nam, ale już powyżej pewnej granicy jest niebezpieczna? Niech za przykład działania norm unijnych posłuży nam znany wszystkim glifosat (rakotwórczy związek używany w pestycydach). W Szwecji, USA i Kanadzie zostały przeprowadzone badania potwierdzające, że glifosat powoduje zwiększone ryzyko zachorowania na raka, a mimo to, jest dopuszczalny w Unii Europejskiej i pozostanie do 2033 roku.
Dlaczego ten temat jest taki istotny w kontekście ciąży i rozwijającego się w naszym ciele dziecka?
Każda substancja, która ma kontakt ze skórą człowieka, wchłania się do wnętrza organizmu, kumuluje się w postaci toksyn i wchodzi w dalsze reakcje chemiczne z innymi związkami dostarczanymi choćby z powietrza. Podczas ciąży, łożysko, które pełni funkcję ochronną i odżywczą naszych maluszków, bardzo dobrze przepuszcza wszystkie związki odżywcze z krwioobiegu matki do organizmu dziecka. Przepuszczane są związki, które są dziecku bardzo potrzebne do życia i prawidłowego rozwoju, ale również związki szkodliwe z jedzenia, leków czy właśnie kosmetyków. Powszechnie mówi się o szkodliwości alkoholu na rozwijający się płód, alkohol w naszym organizmie to nic innego jak toksyna, dlaczego więc tak mało mówi się o szkodliwości toksyn powstałych ze związków chemicznych (lub nie mówi się wcale)? Każda mama powinna mieć świadomość tego, że wiele z tych związków utrudni prawidłowy rozwój dziecku, a nawet może doprowadzić do problemów zdrowotnych. O ile zdrowy dorosły organizm jest sobie w stanie poradzić z toksynami, o tyle rozwijający się mały człowiek, nie jest do tego przystosowany. Ma nierozwinięty układ odpornościowy, i nie jest w stanie się bronić przed niepożądanymi substancjami.
Co możemy zrobić?
Bardzo istotne jest, aby planując ciążę, na co najmniej 6 miesięcy wcześniej zweryfikować swoje nawyki: żywieniowe, stylu życia, aktywności fizycznej, ale także dokładnie przeanalizować zawartość naszej kosmetyczki. Przede wszystkim sprawdź, które kosmetyki potencjalnie zawierają niepożądane pozycje w składzie i zrezygnuj z nich. Uwierz mi – można całkiem dobrze funkcjonować bez perfum, podkładu i pudru do twarzy, bez szminki, cieni do powiek, bez lakieru do paznokci, czy bez farbowania włosów. Naukowcy posuwają się też do takich wniosków, że toksyny nagromadzone z substancji chemicznych w naszym ciele obniżają jakość i ilość naszego materiału genetycznego, co w efekcie skutkuje problemami z zajściem w ciążę. Często jest to powiązane razem z innymi czynnikami takimi jak przewlekły stres, używki, długotrwałe stosowanie leków czy brak odpowiedniej ilości snu lub aktywności fizycznej. Dlatego, jeśli chcemy zwiększyć swoje szanse na potomstwo i zależy nam na tym, aby dziecko zdrowo się rozwijało, najlepszym rozwiązaniem będzie ograniczenie ilości używanych produktów. Im bardziej ograniczysz ilość produktów, tym mniej substancji chemicznych wchłonie Twoje ciało, przez co mniej toksyn zgromadzi się w Twoim organizmie (i mniej szkodliwych związków zostanie przepuszczonych przez łożysko), co w efekcie przełoży się na zdrowie Twoje i twojego dziecka. Efekt uboczny? Zaoszczędzone pieniądze przeznaczysz na wyprawkę dla siebie i dziecka 🥰
Już niedługo, w kolejnej części wpisu dowiesz się, które substancje w Twoich kosmetykach są szkodliwe i jak je rozpoznać.

