Połóg to czas kiedy organizm mamy przechodzi z trybu ciąży na zwykły. Ile mam tyle różnych historii połogowych.
Mnie połóg nie oszczędzał. Ze szpitala wróciłam z zapaleniem ucha i z gorączką ponad 38 stopni. Do tego doszedł okropny ból lędźwi i wszystkie „standardowe” dolegliwości połogowe. O frustrację było bardzo łatwo. Opieka nad dzieckiem i walka z rozkręceniem laktacji były zdecydowanie na pierwszym miejscu. Z trudem przychodziło mi myślenie o sobie i o odpoczynku. A jako, że do tej pory byłam przyzwyczajona do trybu „działania” i nie potrafiłam usiedzieć w jednym miejscu, to za wszelką cenę chciałam się wykazać „wojowniczymi” cechami i wytrwałością – przecież muszę dać radę wszystko ogarnąć bez względu na konsekwencje. Przed porodem każdą wolną chwilę spędzałam aktywnie. Również w ciąży – dużo ćwiczyłam, spacerowałam, poświęciłam sporo czasu na przygotowanie domu na przyjście dziecka i do ostatniej chwili korzystałam ze spotkań ze znajomymi.
I nagle nadszedł ten piękny, długo wyczekiwany dzień, kiedy to pojawiła się na świecie najważniejsza dla mnie istota, a ja mentalnie byłam jeszcze jakby w ciąży, w trybie „wojowniczego” działania i nie wiedziałam jak się zatrzymać, no bo przecież dopiero wczoraj byłam na lodach z koleżanką, a przedwczoraj na zajęciach dla ciężarnych i na kolacji z mężem, a dzisiaj zostałam mamą, z maluchem na rękach.
Brzmi dla Ciebie znajomo? Na pewno dla większości świeżo upieczonych mam – tak. Wyczekiwany powrót do domu nastąpi szybko i nagle zaczniesz zdawać sobie sprawę z tego, że naprawdę w najbliższym czasie nie wyskoczysz na spontaniczne spotkanie, ani nie poćwiczysz – no bo mimo sporych chęci jesteś przecież obolała po porodzie. Do tego dochodzi również wiele innych mniejszych lub większych zmartwień i gdzieś pomimo ogromnej radości i szczęścia, uświadamiasz sobie, że początek połogu przynosi sporo frustracji i roztargnienia. Zaczynasz dostrzegać w sobie wiele sprzecznych uczuć, a co więcej często boisz się nimi z kimkolwiek podzielić, bo czujesz zakłopotanie jak tylko na pierwszy plan przychodzą Twoje własne potrzeby, chcące „zepchnąć” potrzeby maluszka na drugi plan.
Oczywiście wcale tak nie jest, Twoje potrzeby nie konkurują z potrzebami dziecka i dopiero po jakimś czasie zorientujesz się, że Wasze potrzeby mogą ze sobą współgrać, i że Twoje potrzeby są równie ważne!
W tym momencie się zatrzymaj i zapamiętaj albo zapisz sobie to zdanie: Jeśli sama nie będziesz się czuć wystarczająco zaopiekowana, to Twoje dziecko również nie będzie. Tutaj obowiązuje zasada bezpieczeństwa, tak jak w samolocie. To rodzic najpierw zakładka maskę z tlenem sobie, a dopiero później zakłada ją dziecku. Nie mam na myśli tutaj wielkich rzeczy. Chodzi bardziej o te drobne, codzienne potrzeby i sytuacje jak sen, skorzystanie z toalety, ciepły prysznic czy przebranie się rano z piżamy w normalne ubranie. Nie bój się podążać za swoimi potrzebami, nawet jeśli dziecko chwilkę popłacze kiedy korzystasz z toalety – nic strasznego się nie stanie. Oczywiście nie mam na myśli tutaj zostawiania dziecka głodnego i wołającego z rozpaczy o Twoją uwagę – zachowaj zdrowy rozsądek. Dziecko płacze, bo nie potrafi się inaczej komunikować. Może być głodne, śpiące, może chce się przytulić albo usłyszeć Twój głos albo coś go boli albo zwyczajnie się nudzi. Bardzo szybko nauczysz się rozróżniać rodzaje płaczu i mam nadzieję, że dzięki temu szybko nabierzesz matczynej odporności i będziesz wiedziała kiedy jest dobry moment na ugotowanie sobie pierogów na obiad, zamiast głodzenia się przez większą część dnia.
Dopiero po doświadczeniu połogu zrozumiałam, że NAPRAWDĘ trzeba się do niego przygotować – tak jak do porodu. Wiadomo – nie przewidzimy wszystkich sytuacji, ale myśląc o przeżyciu tego czasu odpowiednio wcześniej i wizualizując sobie tą zmianę, która nadejdzie wraz z narodzinami dziecka jesteśmy w stanie w dużej mierze zapobiec wielu frustracjom i niechcianym niespodziankom.
Pomyśl o sobie i swoich potrzebach i „starych” przyzwyczajeniach. Mam tu na myśli zarówno potrzeby fizjologiczne jak i samorealizacji. Pomyśl o tym co Cię uspakaja i wycisza, możesz też przygotować siebie i tatę dziecka na moment kiedy będziesz potrzebować wziąć 5 minut oddechu w sytuacji kryzysowej – umówcie się na bezpośrednią komunikację (nie licz na to, że ktoś się domyśli). Możesz tutaj wykonać krótkie ćwiczenie pisząc list do „starej siebie” na trudne chwile macierzyństwa. Wykorzystaj do tego specjalnie przeznaczone miejsce w planerze ZorganizoMama Moja Ciąża, do którego będziesz mogła wrócić w każdym momencie Twojego macierzyństwa. Koniecznie pomyśl też o tym jak zadbać o swoje żywienie – np. przygotuj wcześniej zapasy w zamrażarce. Możesz posłużyć się szablonami do planowania tygodniowego, planowania posiłków, a także do osobistych zapisków.
Co można zaplanować dla siebie na ten wyjątkowy czas?
1. Zadbaj o siebie – znajdź chwilę w ciągu dnia lub wieczorem na spokojny prysznic, zaparz relaksującą herbatę albo nałóż sobie maseczkę na twarz – niech to będzie Twój rytuał, który pozwoli Ci na regenerację i odprężenie. Pamiętaj, że małymi krokami można wiele osiągnąć. Wystarczy dać sobie trochę czasu i nie zrażać się, kiedy coś nie wyjdzie tak jakbyś chciała.
2. Odpuść! Nie musisz brać na głowę wszystkich obowiązków domowych. Mąż też wykona je dobrze. Przygotuj go na to odpowiednio wcześniej. Nie denerwuj się jeśli nie uda Ci się posprzątać albo ugotować- możecie zamówić jedzenie na wynos do domu. Teraz jest ten czas kiedy jak najbardziej masz prawo do zwolnienia tempa i nie wykonywania domowych obowiązków. W tym czasie i tak masz sporo innych rzeczy do zrobienia albo po prostu możesz cieszyć się bliskością z dzieckiem i przy okazji zregenerować siły przed nieprzespaną nocą.
3. Łap chwile z maluszkiem – miej świadomość tego, że za tydzień, za miesiąc, za rok Twoje dziecko urośnie. Jeśli nie zatrzymasz się, aby być z nim tu i teraz, wiele momentów Ci ucieknie. A czas płynie nieubłagalnie. Dlatego staraj się uchwycić każdy moment (na tyle na ile to możliwe – nie miej wyrzutów sumienia jeśli Ci się jednego czy drugiego dnia nie uda!). Przytulajcie się, leniuchujcie, śpiewaj mu piosenki, opowiadaj o świecie. Pamiętaj, że dziecko uwielbia Twój głos, zapach i bliskość. Jesteś jego całym światem.
4. Zdrzemnij się – jeśli masz możliwość, aby dzieckiem zajął się ktoś inny? Super! Wykorzystaj to! Jeśli nie masz takiej możliwości – poproś swoją położną aby pokazała Ci jak bezpiecznie karmić malucha na leżąco. Dzięki temu maluszek będzie spokojny czując Twoją bliskość, a Ty będziesz mogła się zdrzemnąć, poczytać książkę i zregenerować siły. Karmienie na leżąco było dla mnie najlepszą rzeczą jaką pamiętam z czasu połogu. Skorzystaj z tego.
5. Czytanie, słuchanie muzyki, kurs online, medytacja, nauka języka obcego, joga? A może ćwiczenia mięśni dna miednicy? Cokolwiek sprawi Ci przyjemność – spróbuj! Poczujesz się dobrze z tym, że zrobiłaś coś dla siebie. Będziesz zaskoczona tym jak wiele można zrobić podczas pozornie bezproduktywnego karmienia dziecka. Otwórz umysł na siebie i swoje potrzeby, będziesz zaskoczona tym, jak pozytywnie wpłynie to na Ciebie.
6. Komunikuj tacie dziecka i najbliższym swoje potrzeby i potrzeby dziecka. Nikt nie potrafi czytać w Twoich myślach. Jeśli potrzebujesz rozmowy, przytulenia, napić się herbaty – poproś o to męża. Mów na głos o każdej nawet najbardziej banalnej rzeczy. Uniknie to wielu nieporozumień i oboje będziecie spokojniejsi.
ZAPAMIĘAJ! Bardzo ważne, abyś do połogu przygotowała nie tylko siebie, ale również Twoje najbliższe otoczenie – zwłaszcza tatę dziecka. Niech ma świadomość tego, że w tym wyjątkowym czasie połogu powinien być bardziej wyrozumiały i czuły niż zwykle. Niech wie, że kiedy jesteś bliska płaczu lub frustracji, powinien przejąć od Ciebie na chwilę dziecko i dać Ci przestrzeń na opanowanie sytuacji w Twojej głowie. Nie miej obaw, aby o to poprosić, kiedy będziesz potrzebować.
7. Psycholog pomoże nawet wtedy, kiedy wydaje Ci się, że nie potrzebujesz terapii. Na młode mamy spada wiele nowych i trudnych obowiązków. Często też mierzą się z trudnościami psychicznymi. Nie zamykaj się ze swoim bagażem. Wielu łez możesz uniknąć sięgając właśnie po pomoc psychologa. Nawet najbardziej w świecie kochający mąż może nie być w stanie zrozumieć i pomóc. Czasem warto zdecydować się na spotkanie z kimś kto obiektywnie wysłucha Twoich myśli.
Możesz zabierać ze sobą maluszka – pamiętaj, że uwielbia Twój głos i będzie bardzo spokojny/a słysząc jak opowiadasz przez okrągłą godzinę.
Jeśli nie psycholog, to może jest coś innego co może przynieść Ci ulgę? Na przykład rozmowy telefoniczne z mamą, siostrą lub przyjaciółką? Z kimś, kto zrozumie Twoją sytuację i będzie mógł dać Ci wsparcie.

